Habitat Flow 1.0: od karty do montażu na Igrzyskach Wolności

Na Igrzyskach Wolności nagrywałem przez trzy dni. Setki z prelegentami, trzy kamery, a klient dostawał rolki jeszcze tego samego dnia. Materiał zgrywałem przez Habitat Flow.
Przy takim tempie najbardziej zajmuje głowę moment między kartą a dyskiem. Czy wszystko się skopiowało? Który folder jest z którego dnia? Odpowiedzi muszę mieć przed kolejnym nagraniem.
Jeden event, jeden projekt
Cały event to jeden projekt. Każda kamera ma swój folder, a dzień zdjęciowy flow bierze z daty nagrania. Nie z tego, kiedy włożyłem kartę do czytnika. Karta z dwóch dni sama trafia do właściwych folderów.
Obok materiału z kamer są foldery na dźwięk, grafiki i montaż. Ten sam układ zostaje przez całe wydarzenie. Kiedy siadam do rolki, zaczynam od folderu dnia i kamery. Nie porządkuję całego zgrania od początku.
Model kamery flow odczytuje z plików na karcie. Materiał z kolejnej kamery dopisuje się do projektu, a nagrania z tego samego dnia zostają razem.


Po kopiowaniu jeszcze weryfikacja
Po skopiowaniu flow czyta każdy plik z dysku jeszcze raz i porównuje go z oryginałem z karty. Dopiero wtedy pokazuje „zweryfikowano”. Sam koniec paska kopiowania nie oznacza jeszcze sprawdzonego materiału.
Do karty powstaje raport ASC MHL z listą plików i ich sumami kontrolnymi. Kopię można więc sprawdzić także później, poza oknem bieżącego zgrywania.

Na telefon przychodzi powiadomienie, więc nie pilnuję paska postępu i wracam do kamery. Na iPhonie widzę też projekt i kartę, która właśnie się zgrywa.

Z karty flow niczego nie kasuje. O formatowaniu decyduję ja, kiedy widzę zielony znak. To potwierdzenie zgodności kopii ze źródłem, nie automatyczne czyszczenie karty.
Całą historię z Igrzysk Wolności, ze zdjęciami z planu i przebiegiem zgrywania, opisałem w osobnej notatce.
Igrzyska Wolności 2026: trzy kamery i rolki tego samego dnia